Minęło może kilka niecałych miesięcy, może tygodni, dni a
może nawet kilka krótkich sekund od pierwszej nocy którą niebieskooki mężczyzna
spędził w jego pokoju, wiele od tamtej pory się zmieniło. Tak jak na początku
ich powitanie było krótkie pełne napięcia, kiedy na początku tylko nieświadomie
wplątywali się nawzajem w swoje ramiona podczas snu, tak po jakimś czasie ich
powitania przekształciły się w pełen pasji i pożądania pocałunek, ich ciała
same odnajdywały drogę do siebie w jego łóżku które mimo swojego małego
rozmiaru wydawało się tak wielkie kiedy nie czuli swojego dotyku. Tego dnia
Stiles nudził się w każdej minucie a nawet i sekundzie każdej godziny lekcyjnej
w jakiej miał przyjemność uczestniczyć, jego przyjaciel gdzieś zniknął przez co
Allison wariowała cały czas kiedy sms’y od niej do niego nie dochodziły lub gdy
miał wyłączony telefon kiedy próbowała się do niego dodzwonić. Derek również
nie dawał znaku życia już od wieczoru dnia poprzedniego co w większości
spowodowane było pełnią jednak w danej chwili było już kilka godzin po pełni,
jednak nie denerwował się tak strasznie jak jego przyjaciółka, musiał być
spokojny inaczej nikt nie zdołałby jej uspokoić. Więc siedział spokojnie
niemalże przysypiając na każdej lekcji jednak tylko na chemii nauczyciel
zwrócił na to uwagę… Tak, kolejna koza u Harris’a. Jednak nadal się nie
denerwował kiedy nie miał żadnych wieści od Derek’a czy Scott’a, ponieważ
wiedział że mają swoje dziwne sprawy i rozumiał to. Czekał na koniec tego dnia
z nadzieją oraz wręcz pewnością że kiedy wejdzie w końcu do swojego pokoju,
poczuje znajomy zapach lasu…
***
W tym samym czasie, może kilka minut wcześniej lub później,
może nawet innego dnia o innej godzinie, może nawet nie w tym świecie Derek
wpadając na chwilę do swojego domu który Peter uparł się że wyremontuje natknął
się na Scott’a, który najwyraźniej nie był przyjaźnie nastawiony i nie chciał
przeprowadzić przyjacielskiej rozmowy.
-Pieprzysz się z moim najlepszym przyjacielem, wprost pod moim nosem?- przywitał go niezbyt entuzjastycznym krzykiem.
-Z nikim się nie pieprze. – warknął niebieskooki wymijając go.
Kiedy go wymijał niższy chłopak złapał go za ramie i szarpnął odwracając w swoją stronę, oddychał głęboko, przecież nic mu nie zrobi. Stiles by go znienawidził.
-Dasz mu spokój! Znikniesz z jego życia! On nie jest dla Ciebie ani ty dla niego! – warknął niższy brunet.
-Co?- zapytał zszokowany mężczyzna.
-To co słyszałeś! Nie jesteś dla niego odpowiedni, nie pozwolę Ci go skrzywdzić!- wypowiedział spokojniej kolejne słowa.
-Pieprzysz się z moim najlepszym przyjacielem, wprost pod moim nosem?- przywitał go niezbyt entuzjastycznym krzykiem.
-Z nikim się nie pieprze. – warknął niebieskooki wymijając go.
Kiedy go wymijał niższy chłopak złapał go za ramie i szarpnął odwracając w swoją stronę, oddychał głęboko, przecież nic mu nie zrobi. Stiles by go znienawidził.
-Dasz mu spokój! Znikniesz z jego życia! On nie jest dla Ciebie ani ty dla niego! – warknął niższy brunet.
-Co?- zapytał zszokowany mężczyzna.
-To co słyszałeś! Nie jesteś dla niego odpowiedni, nie pozwolę Ci go skrzywdzić!- wypowiedział spokojniej kolejne słowa.
***
Kiedy wracając ze szkoły zobaczył że radiowozu jego ojca nie
ma na podjeździe ucieszył się tak bardzo, że czując szybkie bicie swojego serca
zaczął pogwizdywać pod nosem. Wszedł do domu, odwieszając kurtkę tak niedbale
że i tak po chwili osunęła się na szafkę od butów, nie zwróciwszy na to uwagi
wpadł do kuchni, gdzie znalazł kartkę
napisaną przez swojego ojca na której widniała informacja że nie będzie go w
domu do co najmniej 4 nad ranem, z powodu jakiejś sprawy niedaleko za granicami
miasteczka. Wszedł szybko na piętro próbując opanować swój entuzjazm oraz
przyśpieszony oddech . Zaraz przed drzwiami jego sypialni ogarnął go strach,
niewyobrażalnie wielki strach… Bo co jeśli go tam nie ma? Mignęło mu przez
myśli, jednak odetchnął głęboko i nacisnął na klamkę. Nie zamknął nawet za sobą
drzwi kiedy zobaczył niebieskookiego mężczyznę, wypuścił z dłoni klamkę i wręcz
wpadł w ramiona wyższego mężczyzny. Sam nie potrafił ogarnąć tego jak bardzo
można uzależnić się od drugiej osoby, od jej dotyku, głosu kiedy szepcze ci na
dobranoc… Jego usta szybko odnalazły drogę do tak dobrze mu znanych ust
starszego mężczyzny. Obaj całkowicie
zatracili się w tym pocałunku. Niebieskooki kurczowo trzymał się niższego
chłopaka, jak gdyby miało się coś stać… Jednak niczego nie świadomy brązowooki
popchnął go lekko w stronę łóżka.
-Stój…- usłyszał ledwo słyszalny protest niebieskookiego, kiedy spojrzał mu w oczy, od razu wiedział że coś się dzieje.
-Co się stało?- zapytał jedną dłoń układając w połowie ramienia wyższego mężczyzny a drugą na jego boku.
-Nie potrafię tak dłużej… - powiedział niebieskooki spuszczając swój wzrok na podłogę i cofając się jakby uciekając przed jego dotykiem.
-Czego? Powiedz czego nie potrafisz? – zapytał Stiles.
-Nie możemy tego dłużej ciągnąć… - powiedział kręcąc lekko głową- Miał racje… - szepnął pod nosem.- Nie jestem dla Ciebie odpowiedni.- powiedział głośno, podnosząc swój wzrok.
-Co ty za głupoty gadasz? – zapytał drżącym głosem brązowooki, nie rozumiał tej całej chorej sytuacji, nie chciał rozumieć.
-Nie chce tego ciągnąć…- brązowooki usłyszał te słowa jakby przez mgłę… Nie rozumiał… Nie rozumiał…
Był jakby w transie, kiedy się z niego wy budził stał sam na środku swojego pokoju, okno oraz drwi były zamknięte, łóżko idealnie zaścielone, tak jak je zostawił rano, materiał fotela nie prostował się tak jak zawsze kiedy Derek długo na nim siedział i wstawał, jego ubrania były troszkę pogniecione, a w pokoju już prawie nie wyczuwalny był zapach lasu.
-Stój…- usłyszał ledwo słyszalny protest niebieskookiego, kiedy spojrzał mu w oczy, od razu wiedział że coś się dzieje.
-Co się stało?- zapytał jedną dłoń układając w połowie ramienia wyższego mężczyzny a drugą na jego boku.
-Nie potrafię tak dłużej… - powiedział niebieskooki spuszczając swój wzrok na podłogę i cofając się jakby uciekając przed jego dotykiem.
-Czego? Powiedz czego nie potrafisz? – zapytał Stiles.
-Nie możemy tego dłużej ciągnąć… - powiedział kręcąc lekko głową- Miał racje… - szepnął pod nosem.- Nie jestem dla Ciebie odpowiedni.- powiedział głośno, podnosząc swój wzrok.
-Co ty za głupoty gadasz? – zapytał drżącym głosem brązowooki, nie rozumiał tej całej chorej sytuacji, nie chciał rozumieć.
-Nie chce tego ciągnąć…- brązowooki usłyszał te słowa jakby przez mgłę… Nie rozumiał… Nie rozumiał…
Był jakby w transie, kiedy się z niego wy budził stał sam na środku swojego pokoju, okno oraz drwi były zamknięte, łóżko idealnie zaścielone, tak jak je zostawił rano, materiał fotela nie prostował się tak jak zawsze kiedy Derek długo na nim siedział i wstawał, jego ubrania były troszkę pogniecione, a w pokoju już prawie nie wyczuwalny był zapach lasu.
***
Od feralnego dnia, którym był piątek, każdy wcześniejszy dzień… tydzień… miesiąc…
każda godzina, minuta a nawet sekunda każdego poszczególnego dnia wydawała się
snem… Jak gdyby żadne z tak wielu zdarzeń nigdy nie miało miejsca… Czy go
widywał? Nie… Derek jakby rozpuścił się w powietrzu, albo po prostu nie
wchodził mu w drogę… Jak sobie z tym radził? Stiles jak Stiles, nie dawał po
sobie poznać że coś jest nie tak, nie mógł okazać słabości wśród swoich
przyjaciół, przecież był najsilniejszy psychicznie… Nie mógł tak po prostu
poddać się, zrezygnować z normalnego życia. Świat kręcił się dalej, ale nie
dotyczyło go to już kiedy przekraczał próg swojego pokoju, tam czas nie miał
znaczenia… Tam nic nie miało znaczenia oprócz niego i tego jak bardzo pragnął
zrozumieć. Czasami tylko pisał na kartkach które później chował głęboko w
swoich rzeczach coś jakby listy którym nigdy nie będzie przeznaczone wysłanie.
Innym razem pisał na kartkach poszczególnych zeszytów różne słowa… „Jak mógł
zrobić piekło z twego życia ktoś kto ma twarz anioła kiedy się do Ciebie uśmiecha…?”
TBC.
Nic dodać nic ująć.
OdpowiedzUsuń„Jak mógł zrobić piekło z twego życia ktoś kto ma twarz anioła kiedy się do Ciebie uśmiecha…?”
OdpowiedzUsuńuwieeeeeeelbiam. ;3
ślicznie piszesz ♥ Jesteś niesamowita ! Pisz dalej !
OdpowiedzUsuńuwieelbiam! <3
OdpowiedzUsuń