piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 2


Minęło może kilka niecałych miesięcy, może tygodni, dni a może nawet kilka krótkich sekund od pierwszej nocy którą niebieskooki mężczyzna spędził w jego pokoju, wiele od tamtej pory się zmieniło. Tak jak na początku ich powitanie było krótkie pełne napięcia, kiedy na początku tylko nieświadomie wplątywali się nawzajem w swoje ramiona podczas snu, tak po jakimś czasie ich powitania przekształciły się w pełen pasji i pożądania pocałunek, ich ciała same odnajdywały drogę do siebie w jego łóżku które mimo swojego małego rozmiaru wydawało się tak wielkie kiedy nie czuli swojego dotyku. Tego dnia Stiles nudził się w każdej minucie a nawet i sekundzie każdej godziny lekcyjnej w jakiej miał przyjemność uczestniczyć, jego przyjaciel gdzieś zniknął przez co Allison wariowała cały czas kiedy sms’y od niej do niego nie dochodziły lub gdy miał wyłączony telefon kiedy próbowała się do niego dodzwonić. Derek również nie dawał znaku życia już od wieczoru dnia poprzedniego co w większości spowodowane było pełnią jednak w danej chwili było już kilka godzin po pełni, jednak nie denerwował się tak strasznie jak jego przyjaciółka, musiał być spokojny inaczej nikt nie zdołałby jej uspokoić. Więc siedział spokojnie niemalże przysypiając na każdej lekcji jednak tylko na chemii nauczyciel zwrócił na to uwagę… Tak, kolejna koza u Harris’a. Jednak nadal się nie denerwował kiedy nie miał żadnych wieści od Derek’a czy Scott’a, ponieważ wiedział że mają swoje dziwne sprawy i rozumiał to. Czekał na koniec tego dnia z nadzieją oraz wręcz pewnością że kiedy wejdzie w końcu do swojego pokoju, poczuje znajomy zapach lasu…
***
W tym samym czasie, może kilka minut wcześniej lub później, może nawet innego dnia o innej godzinie, może nawet nie w tym świecie Derek wpadając na chwilę do swojego domu który Peter uparł się że wyremontuje natknął się na Scott’a, który najwyraźniej nie był przyjaźnie nastawiony i nie chciał przeprowadzić przyjacielskiej rozmowy.
-Pieprzysz się z moim najlepszym przyjacielem, wprost pod moim nosem?- przywitał go niezbyt entuzjastycznym krzykiem.
-Z nikim się nie pieprze. – warknął niebieskooki wymijając go.
Kiedy go wymijał niższy chłopak złapał go za ramie i szarpnął odwracając w swoją stronę, oddychał głęboko, przecież nic mu nie zrobi. Stiles by go znienawidził.
-Dasz mu spokój! Znikniesz z jego życia! On nie jest dla Ciebie ani ty dla niego! – warknął niższy brunet.
-Co?- zapytał zszokowany mężczyzna.
-To co słyszałeś! Nie jesteś dla niego odpowiedni, nie pozwolę Ci go skrzywdzić!- wypowiedział spokojniej kolejne słowa.
***
Kiedy wracając ze szkoły zobaczył że radiowozu jego ojca nie ma na podjeździe ucieszył się tak bardzo, że czując szybkie bicie swojego serca zaczął pogwizdywać pod nosem. Wszedł do domu, odwieszając kurtkę tak niedbale że i tak po chwili osunęła się na szafkę od butów, nie zwróciwszy na to uwagi wpadł  do kuchni, gdzie znalazł kartkę napisaną przez swojego ojca na której widniała informacja że nie będzie go w domu do co najmniej 4 nad ranem, z powodu jakiejś sprawy niedaleko za granicami miasteczka. Wszedł szybko na piętro próbując opanować swój entuzjazm oraz przyśpieszony oddech . Zaraz przed drzwiami jego sypialni ogarnął go strach, niewyobrażalnie wielki strach… Bo co jeśli go tam nie ma? Mignęło mu przez myśli, jednak odetchnął głęboko i nacisnął na klamkę. Nie zamknął nawet za sobą drzwi kiedy zobaczył niebieskookiego mężczyznę, wypuścił z dłoni klamkę i wręcz wpadł w ramiona wyższego mężczyzny. Sam nie potrafił ogarnąć tego jak bardzo można uzależnić się od drugiej osoby, od jej dotyku, głosu kiedy szepcze ci na dobranoc… Jego usta szybko odnalazły drogę do tak dobrze mu znanych ust starszego mężczyzny.  Obaj całkowicie zatracili się w tym pocałunku. Niebieskooki kurczowo trzymał się niższego chłopaka, jak gdyby miało się coś stać… Jednak niczego nie świadomy brązowooki popchnął go lekko w stronę łóżka.
-Stój…- usłyszał ledwo słyszalny protest niebieskookiego, kiedy spojrzał mu w oczy, od razu wiedział że coś się dzieje.
-Co się stało?- zapytał jedną dłoń układając w połowie ramienia wyższego mężczyzny a drugą na jego boku.
-Nie potrafię tak dłużej… - powiedział niebieskooki spuszczając swój wzrok na podłogę i cofając się jakby uciekając przed jego dotykiem.
-Czego? Powiedz czego nie potrafisz? – zapytał Stiles.
-Nie możemy tego dłużej ciągnąć… - powiedział kręcąc lekko głową- Miał racje… - szepnął pod nosem.- Nie jestem dla Ciebie odpowiedni.- powiedział głośno, podnosząc swój wzrok.
-Co ty za głupoty gadasz? – zapytał drżącym głosem brązowooki, nie rozumiał tej całej chorej sytuacji, nie chciał rozumieć.
-Nie chce tego ciągnąć…- brązowooki usłyszał te słowa jakby przez mgłę… Nie rozumiał… Nie rozumiał…
Był jakby w transie, kiedy się z niego wy budził stał sam na środku swojego pokoju, okno oraz drwi były zamknięte, łóżko idealnie zaścielone, tak jak je zostawił rano, materiał fotela nie prostował się tak jak zawsze kiedy Derek długo na nim siedział i wstawał, jego ubrania były troszkę pogniecione, a w pokoju już prawie nie wyczuwalny był zapach lasu.
***
Od feralnego dnia, którym był piątek,  każdy wcześniejszy dzień… tydzień… miesiąc… każda godzina, minuta a nawet sekunda każdego poszczególnego dnia wydawała się snem… Jak gdyby żadne z tak wielu zdarzeń nigdy nie miało miejsca… Czy go widywał? Nie… Derek jakby rozpuścił się w powietrzu, albo po prostu nie wchodził mu w drogę… Jak sobie z tym radził? Stiles jak Stiles, nie dawał po sobie poznać że coś jest nie tak, nie mógł okazać słabości wśród swoich przyjaciół, przecież był najsilniejszy psychicznie… Nie mógł tak po prostu poddać się, zrezygnować z normalnego życia. Świat kręcił się dalej, ale nie dotyczyło go to już kiedy przekraczał próg swojego pokoju, tam czas nie miał znaczenia… Tam nic nie miało znaczenia oprócz niego i tego jak bardzo pragnął zrozumieć. Czasami tylko pisał na kartkach które później chował głęboko w swoich rzeczach coś jakby listy którym nigdy nie będzie przeznaczone wysłanie. Innym razem pisał na kartkach poszczególnych zeszytów różne słowa… „Jak mógł zrobić piekło z twego życia ktoś kto ma twarz anioła kiedy się do Ciebie uśmiecha…?”
TBC.

4 komentarze:

  1. „Jak mógł zrobić piekło z twego życia ktoś kto ma twarz anioła kiedy się do Ciebie uśmiecha…?”
    uwieeeeeeelbiam. ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie piszesz ♥ Jesteś niesamowita ! Pisz dalej !

    OdpowiedzUsuń